Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił skargi Budimexu oraz Mirbudu co oznacza, że finalnym wykonawcą Rail Baltica od Ełku do Białegostoku będzie konsorcjum z Track Tec Construction na czele. PKP PLK wciąż nie może jednak podpisać strategicznej umowy, bowiem nie ma dokumentów po tzw. "kontroli uprzedniej".
Przetarg na realizacją Rail Baltica od Białegostoku do Ełku
trwa już blisko 20 miesięcy, w ciągu to których kilka razy zmieniał się wykonawca tego największego indywidualnego zadania realizowanego przez PKP PLK a wykonawcy zażarcie walczyli o wygraną.
Wszystkie strony postępowania
czekały na pierwszy tydzień września, kiedy to miały
odbyć się kluczowe rozprawy przed Sądem Okręgowym w Warszawie, który miał się zająć skargami Budimexu oraz Mirbudu na decyzje KIO o wykluczeniu ofert obu wykonawców, w wyniku
czego najkorzystniejsza oferta należy aktualnie do konsorcjum Track Tec Construction (lider), Intopu, Intopu Warszawa, Unibepu i Pomorskiego Przedsiębiorstwa Mechaniczno-Torowego - była to trzecia najtańsza oferta złożona w przetargu.
Track Tec Construction: Czas na budowanie
Sąd ostatecznie zajął się skargami i odrzucił wszystkie z nich, co oznacza, że ani Budimex ani Mirbud nie zostaną przywróceni do postępowania a najkorzystniejsza oferta wciąż należy do Track Tec Construction. To toruje drogę PKP PLK do podpisania umowy, na co wskazuje Marita Szustak, prezes Zarządu Track Tec Construction.
– Dzisiejszy wyrok sądu potwierdza argumenty podnoszone przez nasze konsorcjum. Nieujawnienie kary środowiskowej w oficjalnym oświadczeniu składanym w postępowaniu przetargowym stanowi naruszenie obowiązku przekazania pełnej i rzetelnej informacji. Nasze konsorcjum jest w pełni gotowe, aby wejść na plac budowy i realizować tę strategiczną dla Polski inwestycję. Zwracamy jednak uwagę na kluczowy czynnik, jakim jest czas. Decyzja o starcie projektu leży teraz w rękach inwestora. Apelujemy do PKP PLK o niezwłoczne podpisanie umowy w oparciu o dzisiejsze, wiążące rozstrzygnięcie – mówi Szustak i dodaje, że każdy kolejny tydzień opóźnienia drastycznie skraca czas na roboty budowlane i może uniemożliwić
realizację projektu w terminie i doprowadzić do utraty ogromnego unijnego finansowania.
– Czas na spory minął, nadszedł czas na budowę strategicznej infrastruktury dla Polski – kończy prezeska Track Tec Construction.
Umowy wciąż nie można zawrzeć
Mimo tego, że PKP PLK ma już wybranego wykonawcę prac, to spółka wciąż nie może bowiem podpisać umowy na realizację ogromnego zadania - PLK czeka bowiem na dokumenty po tzw. “Kontroli uprzedniej”.
– Polskie Linie Kolejowe stosują się do wyroku Sądu. Obecnie czekamy na wyniki kontroli uprzedniej prowadzonej przez Urząd Zamówień Publicznych. Po otrzymaniu wyniku kontroli UZP możliwe będzie podejmowanie dalszych decyzji – mówi nam krótko Tomasz Łotowski z zespołu prasowego PKP PLK.
Na dziś więc, termin podpisania kluczowej umowy nie jest jeszcze znany, a PKP PLK ściga się z czasem, aby nie stracić
unijnego dofinansowania w kwocie 800 mln euro.